Scena III
Coral Bay, Australia, sobota 14 marca, dzień później, popołudnie.
Mieszkanie Caroline.
Caroline siedzi zamyślona, wchodzi ojciec.
Nie całują się na powitanie. Trzymają się od siebie z daleka.
dr Swimmer: Witaj córeczko. Co ty taka smutna jesteś? Ach, jednak straciłaś pracę?
Caroline: W pewnym sensie.
dr Swimmer: Co to znaczy? Co ci powiedział naczelny?
Caroline: (z agresją) Ten dupek w ogóle zapomniał co nam polecił. Wszyscy dziś piszą o tym, że minister spraw wewnętrznych złapał wirusa. W piątek obudził się z gorączką i bólem gardła. Nie pojawił się rano w telewizji śniadaniowej tylko zrobił badania w Queensland.
dr Swimmer: Oczywiście słyszałem o chorobie Petera Duttona, ale jak z tobą? Masz tę pracę czy nie?
Caroline: Nie, już tam nie pracuję. Sama zrezygnowałam.
dr Swimmer: Dlaczego?
Caroline: Bo to wszystko nie dla mnie. Wczoraj zdałam sobie sprawę z tego, w jak wielkim napięciu ostatnio żyłam. Jakby wykonanie jakiegoś zadania dla kariery było kwestią życia lub śmierci. A tymczasem ludzie na świecie naprawdę umierają przez koronawirusa. Dlatego postanowiłam zrobić sobie odpoczynek od tego wyścigu szczurów, kwarantannę, izolację… Nazwij to jak chcesz.
dr Swimmer: Wyjdzie ci to na zdrowie, tak sądzę. Głowa do góry!
Caroline: (przerwa, Caroline patrząc w dal powoli zaczyna opowiadać zgaszonym głosem) Poszłam rano zrobić zakupy na weekend. Miałam wrażenie, że obudziłam się w innym świecie. (jakby nie mogła uwierzyć w to, co widziała) Ludzie stoją w kolejkach na zewnątrz sklepów w odległości od siebie. Nie dotykają rękami klamek czy przycisków. Widziałam dwóch ludzi – jednego na zewnątrz a drugiego wewnątrz – czekających przez chwilę kto pierwszy z nich odważy się dotknąć klamki i otworzy drzwi. Odetchnęłam, gdy sprzedawczyni przede mną przemyła terminal płatniczy, bo musiałam wbić pin. Widziałam mężczyznę, który przez moment zawahał się wyciągając rękę po resztę w monetach. Zwykłe sytuacje na które normalnie nie zwracamy uwagi teraz widzimy jakby w zwolnionym tempie. Zupełnie jakby normalne życie było jazdą autem z zawrotną prędkością i każdy najmniejszy ruch mógł spowodować śmiertelny wypadek. Nawet ludzie, którzy się znają boją się zbliżyć do siebie, porozmawiać.
dr Swimmer: A gdy mijają na chodnikach obcych to tak patrzą na siebie…
Caroline: Jak?
dr Swimmer: Nie umiem tego wytłumaczyć, to irracjonalne – jakby patrząc chcieli uchronić się przed zarażeniem od przechodnia. Jakby dało się zobaczyć kto jest zakażony.
Caroline: A jak jest teraz, w południe?
dr Swimmer: Ulice są prawie zupełnie puste. To nie jest Coral Bay jakie znamy. To jakiś horror.
Caroline: Może wracaj już do domu. Lepiej bądź teraz przy mamie.
dr Swimmer: Dobrze. Pa!
Caroline: (powstrzymując go) Tato, zaczekaj!
dr Swimmer: Co Caroline?
Caroline: Wiesz co to jest „pełne zanurzenie”?
dr Swimmer: To taki styl pływacki, kraul długodystansowy, którym pływają triatloniści. Mówią, że to medytowanie pływaniem. Trzeba się tak wkręcać w wodę, ślizgać się, kopiąc tylko raz, lekko… (pokazuje powolne ruchy kraula – ślizganie się w wodzie, cisza)
Caroline: (Caroline patrzy się z zainteresowaniem, poważnie, bez lęku) Jak już będzie po wszystkim to nauczę się tak pływać.
dr Swimmer: Co? Ty? Przecież od dziecka nie lubisz pływać.
Caroline: No właśnie. Mieszkamy nad oceanem, może nad najpiękniejszą plażą na świecie, a ja nigdy nie pływałam. Nie uważasz, że to okropne? Jestem chrześcijanką, a nigdy nie poznałam Jezusa, być może najciekawszego człowieka w dziejach świata. W każdym bądź razie ciekawszego od tych wszystkich celebrytów, którymi interesowałam się dotychczas. Nie chcę umrzeć z odczuciem, że zmarnowałam jedyną szansę, jaką miałam.
dr Swimmer: Szansę na co?
Caroline: Sama jeszcze nie wiem, ale chcę szukać…
dr Swimmer: Zadziwiasz mnie. Nigdy nie myślałaś o takich ostatecznych sprawach.
Caroline: Może po to Bóg pozwala na choroby i cierpienia.
dr Swimmer: Po co kochanie?
Caroline: Po to, by ratować nasze dusze.
dr Swimmer: Cóż, moją misją jest raczej dbanie o ludzkie ciała, leczenie ludzi. Nie znam się na duszach.
Caroline: (strofując go, roześmiana) Ach, tato! Ty zaraz po męsku chciałbyś ofiarować mi pomoc i przykro ci jeśli nie potrafisz. Spoko. Od ratowania dusz jest przecież… spec.
dr Swimmer: Specjalista?
Caroline: Tak. Nadzwyczajny specjalista. Ktoś, kto całe życie był przygotowywany do wypełnienia tego zadania. Trzeba mu tylko zaufać.
