Mocna rzecz. Ludzie mają w głowach straszny śmietnik. I to nie ich wina. Języki, którymi myślą i piszą są zaledwie tymczasową adaptacją mowy. Oni są dopiero na początku rozwoju intelektualnego. Nie stworzyli jeszcze języka, który służyłby do myślenia. Uniwersalny język jest niczym obrazy, które odmalowują rzeczywistość nie dzieląc jej ani nie zakłamując. Więcej nawet, język uniwersalny oddaje logiczne przeciwieństwa wzajemnie się uzupełniające, wszystko zamykając w idealnym kształcie buddyjskiego koła.
A Twoja znowu ciągnie w swoją, prawą stronę! To ma być przesłanie do wszystkich ludzi: tych ze Wschodu i tych z Zachodu. I nie tylko naukowo trzeba to im objaśnić, ale też trochę polotu, poezji trzeba. Niech Twoja posłucha: „Każdy z nas jest sam na świecie. Zamknięty jakby w twierdzy, może porozumiewać się z bliźnimi jedynie za pomocą znaków, a znaki nie mają wspólnej wartości, ich znaczenie jest niejasne i wątpliwe. Staramy się usilnie przekazać innym skarby swego serca, ale oni nie umieją ich przyjąć; idziemy więc samotni obok siebie, lecz nie razem, niezdolni poznać innych ludzi i nie znani przez nich. Jesteśmy jak ludzie żyjący w obcym kraju, którego językiem władają tak słabo, że choć mają do powiedzenia rzeczy piękne i głębokie, skazani są na banały z samouczka. W mózgu ich kłębi się wir myśli, a umieją jedynie powiedzieć, że parasolka ciotki ogrodnika znajduje się w domu.”
Ładne i – jak na człowieka – nie głupio napisane.
To napisał William Somerset Maugham w książce pt. „Księżyc i miedziak”, która opowiada o życiu malarza Paula Gauguina. Och, gdyby oni rozwijali swoje języki przez stulecia czy nawet tysiąclecia podobnie jak rozwijali malarstwo…
Tak, szczególnie ich impresjonizm i postimpresjonizm inspirowany malarstwem japońskich mistrzów drzeworytu był imponującą rewolucją w myśleniu. Ich malarze nauczyli się widzieć świat subiektywnie, własnymi oczami, z pominięciem filtrów obiektywizujących obraz rzeczywistości, które mają w swych głowach. Było to możliwe dzięki tradycji chińskiego chan i japońskiego zen. Ach, ten ideał, by przez lata patrzeć na bambus, stać się bambusem, zapomnieć o sobie i bambusie, a w końcu malować bez myśli, bez dualności, bez dystansu widza i widzianego obrazu. „Jedno we Wszystkim i Wszystko w Jednym” – twierdzi formuła zen. Lecz tylko garstka ludzi dziś rozumie, że tak też można pisać i żyć, w Jedności.
A gdy oni nauczą się uniwersalnego języka czy wszyscy będą myśleli tak jak heptapody?
Niestety nie całkiem. Lousie nawet o tym mówi: „Mimo że biegle władam siedmionogowym B, wiem, że nie postrzegam rzeczywistości tak jak siedmionóg. Mój umysł ukształtowały ludzkie, sekwencyjne języki i nawet najgłębsze zanurzenie w obcym języku nie może zmienić go całkowicie. Mój pogląd na świat stanowi ludzko-siedmionogowy amalgamat.”
Ach, jaka ona zjawiskowa i mądra. Jakich pięknych i uczonych słów używa: „amalgamat”.
To słowo oznacza stop metalu z rtęcią. – Costello rzucił oschle.
Klaskacz Abbott nieprzytomnie zapatrzony w olśniewającą urodę Amy Adams nawet nie zauważył tego, iż Prychacz palnął głupstwo.
Nie, ona chyba powiedziała, że to mieszanina tych dwóch, różnych elementów – zbity z tropu sprostował pedantycznie grubas.
DALEJ