Lecz od dłuższego już czasu Abbott nie słuchał tego, co do niego mówił Costello. Z zamglonymi siedmioma oczami wpatrywał się w…
Kto to?
Amy Adams. To ona zagra piękną lingwistkę! Ach, Moja widziała ją kiedyś w komedii. Macki można było zrywać ze śmiechu.
Czy ma czym oddychać w tej ich ziemskiej atmosferze?
Bez przesady. Ma być ckliwie, a nie seksowanie.
Lingwistka jak to lingwistka… będzie poznawała nieznane języki. Stare powiedzenie siedmionogów mówi: „Chce Twoja poznać obcą planetę? Niech Twoja nauczy się języka jakim na niej mówią!” Zgoda, wylądują Nasze w Stanach Zjednoczonych. Tam, gdzie mieszka Ted Chiang. Tam mówią w prawie każdym języku z ich planety.
Lousie będzie lingwistką z pierwszej linii frontu językowego. Powie: „Nieraz już pracowałam w terenie, w dżungli amazońskiej, zawsze jednak była to procedura dwujęzyczna. Albo moi informatorzy znali trochę portugalskiego, albo miejscowi misjonarze zapoznali mnie już z grubsza z ich językiem. Po raz pierwszy w życiu miałam przystąpić do całkowicie jednojęzycznej procedury badawczej.” Łatwo nie będzie. Przewiduje Moja jakieś ofiary w siedmionogach – Abbott spojrzał ze współczuciem na kompana – ale w końcu dobrze się wszystko skończy.
Chiang napisze o tym jak spostrzeganie świata kształtuje myślenie. Ludzie są istotami linearnymi, bo mają przód, mają tył, boki. Trudno pojąć jak można żyć tylko z parą oczy i to tylko z przodu. Gdyby jednak byli, tak jak Nasze, istotami mającymi oczy dookoła głowy, mającymi siedem nóg czy raczej odnóży, wtedy nie mieliby doświadczenia linearności. Żeby skręcić nie musielibyśmy się przekręcać. Żeby zawrócić nie musielibyśmy się obracać. Ich odbiór przestrzeni wokół nich byłby inny, całościowy. Wtedy w naturalny sposób wykształciliby w sobie mechanizm pisania, który odpowiadałby temu doświadczeniu. Na przykład wypluwaliby tusz telepatycznie układając go w obrazy-zdania pisane w jednej chwili. Pisaliby tak, jak malarze zen malują swoje obrazy tuszem, bez szkicowania, bez kalkulacji, błyskawicznie i doskonale.
DALEJ