Nie przejdzie. Zbyt ambitny jak na Hollywood. Tytuł musi brzmieć bardziej… kosmicznie. Na przykład „Arrival” – Przybycie. Obcy, te sprawy…
Dobrze. „Arrival” też będzie symbolem. W dzień nowego początku będzie symbolem jego przybycia o czym powie im ewangelia: „nadeszła dla was godzina powstania ze snu”. A tytuł „Nowy początek” damy w Polsce. Tam ludzie są mniej spaczeni i pomiarkują o co w tym wszystkim chodzi. Słońce, Ziemia, O obrotach sfer człowieczych… W końcu mieli Kopernika.
A tak coś moją strzyknęło w serdeczną mackę, że jednak Kopernik był Polakiem.
Kopernik był Polakiem.
Ten tytuł przejdzie w Polsce? Oni tam angielskiego nie znają, czy co? A nawet jeśli, to i tak znów wszystko pomieszają.
Jak wtedy, gdy powiedzieli: „Kopernik była kobietą”.
Kopernik była… kobietą?
To taki żart wypowiedziany w polskim filmie z piątej ziabki [1983] pod tytułem „Seksmisja”.
To o to chodziło w tej ziabce? O seksmisję? To seks jest tym diabelskim wynalazkiem mającym zniszczyć ludzkość?
Oczywiście, że nie. Seks jest wspaniałym, bożym wynalazkiem. W akcie płciowym najpełniej realizuje się Jedność w ludzkim życiu. W końcu on jest symbolem bożej płodności, bożej chęci rozmnażania się samego Boga w swoim narodzie.
Rzecz w tym jednak, że seks to nie przekąska – cukierek, który odpakowuje się, szybko zjada, a papierek wyrzuca. Seks jest jak wino, potrzebuje czasu, dojrzałości. Trzeba by ludzie całe życie się kochali, zbliżali do siebie, poznawali. Sami poznawali swoje ciała i poznawali siebie nawzajem. Stąd Bóg wymyślił sakrament małżeństwa. To długa wędrówka, piękna przygoda, a oni się ciągle śpieszą. Chcą zaraz mieć to, co inni. Ciągle czują deficyt przez to oglądanie się na innych. To już bardziej telewizja jest diabelskim wynalazkiem, te wszystkie reklamy, mody, konsumpcyjny styl życia. To wszystko sączy w nich poczucie, że ich ego ma starać się o więcej i więcej, bez końca. Gdy spełnią jedne marzenia, reklamy już czekają, by zaszczepić im nowe. A najgorsza jest w tym pornografia. Ona wypacza piękno seksu. Seks z domeny wrażliwości przenosi w sferę ego.