Ach, Twoja jest zbyt ckliwa. Moja ma pomysł na ten wątek z Chińskim generałem. Twoja posłucha!
Moja zamienia się w słuch.
Chińczycy chcieli się porozumieć z heptapodami nie przy pomocy języka, ale przy pomocy szachów. Ludzkie języki są tak naprawdę bardzo mało logiczne, choć oni tego nie widzą na co dzień. Przy pomocy ludzkich języków nie da się na przykład programować komputerów. Szachy są natomiast bardzo logiczne. W szkołach wprowadza się lekcje szachów by dzieci uczuć logicznego myślenia. Pomysł więc by porozumieć się z obcymi za ich pomocą byłby dobry, gdy nie jeden fakt.
Otóż szachy to gra o sumie zerowej. W przypadku wygranej jednego zawodnika drugi przegrywa. W przypadku remisu nikt nie wygrywa i nikt nie przegrywa. Zawsze na końcu jest wynik: zero. Gra o sumie zerowej to kwintesencja ludzkiej logiki. Większość ich gier na tym polega, by wygrać kosztem czyjejś przegranej. Będzie widać lepiej w opowiadaniu niż w filmie to, że heptapody kierowały się zupełnie inną logiką. Logiką gry o sumie nie zerowej. Ludziom trudno jest zrozumieć istotę gry o sumie nie zerowej, bo polega na współdziałaniu zawodników, by wspólnie osiągnęli jakiś cel, którym nie jest czyjaś przegrana.
W ich przypadku to kojarzy się raczej z twórczością artystyczną, gdy wielu muzyków gra jednocześnie po to, by mieć frajdę i zagrać dobrą muzykę. Nie ma tu rywalizacji. Przeciwnie, jest wzajemna inspiracja. Ale w tej historii nie chodzi o sztukę. Chodzi o to, by uratować ludzkość, pobudzić ją do rozwoju po to, by w przyszłości ludzkość pomogła heptapodom uratować ich cywilizację.
Zatem gdy Chińczycy nie potrafili się dogadać z heptapodami przy pomocy szachów myśleli, że obcy nie są ich sprzymierzeńcami, a przeciwnikami. Zareagowali bojowo i chcieli zniszczyć statki obcych. To zupełnie logiczne, jeśli przyjmiemy ich punkt widzenia. Można też powiedzieć, że to był typowo męski punkt widzenia, bo mężczyźni są naturalnie zaprogramowani do walki.
Lousie była jednak kobietą. Kobiety mają zakodowane myślenie pomocne im przy macierzyństwie. Macierzyństwo – albo mówiąc ogólniej: rodzina – jest też grą o sumie nie zerowej. Matka i dziecko dążą do wspólnego celu jakim jest urodzenie i wychowanie zdrowego, samodzielnego człowieka. Dlatego Lousie w przeciwieństwie do Chińczyków dogadała się z obcymi. Nieświadoma tego zastosowała tę samą logikę co heptapody, a inną logikę niż Chińczycy, rząd, wojskowi i inni.
Dlatego tak ważny jest w tym filmie i opowiadaniu wątek matki i dziecka. On pokazuje to, że aby zmienić świat, by go uzdrowić, trzeba zacząć myśleć jak matka. Niestety ludzka kultura współczesna jest patriarchalna. Co gorsza patrzą oni na matriarchat przez pryzmat patriarchatu. Myślą, że to są rządy kobiet, a to duży błąd. To wcale na tym nie polega. To jest zupełnie inny sposób myślenia i współdziałania jednostek. Patriarchat jest struktura pionową, a matriarchat strukturą poziomą.
W filmie ten kobiecy pierwiastek będzie pokazany wiele razy: Lousie jest jedyną kobietą w tym spektaklu, jest symbolem kobiecości, dawania życia i poznawania go, kształt statków kosmicznych przypomina z jednej strony wargę sromową, a z drugiej wypukły kobiecy brzuch. Rozwiązanie problemu Lousie znajduje nie na płaszczyźnie politycznych rozmów, ale w mistycznej rozmowie o uczuciach. Chiński generał słysząc z jej ust ostanie słowa jego zmarłej żony odnajduje w sobie kobiecy pierwiastek i powraca go Jedności. Nie tylko zmienia zdanie, ale przechodzi wewnętrzną przemianę tak, jakby to jego żona przemówiła do niego i odtąd w nim samym żyła.