|
Z pierwszej części koncertu rewolucyjnego:
Bywa, bowiem któż to wie czemu lub komu przypisać rolę sprawczą, że Ja zostaje zanurzone w Niebycie. Osoba jednakże ciągle pozostaje w świecie materialnym. Wtedy, gdy świat wymaga od Osoby działania, zdarzenia dzieją się. Dzieją się doskonale. Bez chwili zwłoki. No bo jak by to wyglądało, gdyby wola boża potrzebowała czasu do namysłu, albo możliwości wniesienia poprawek?
Jak to jest - pyta człowiek sam siebie - że zdarzają mu się rzeczy doskonałe mimo tego, że do doskonałości wcale nie aspiruje? Jak to jest, że jego zupełnie chaotyczne życie ma jeszcze jakiś sens?
|