Jak mnie przemieniła Święta Rodzina

Ap 3,20

Prawdziwego pijaka można poznać zawsze po jednym. Prawdziwy pijak bowiem przechwala się, że w swoim życiu pił już wszystko. Czy rzeczywiście pił od Napoleona po wodę kolońską lub coś jeszcze bardziej szokującego to już inna kwestia. Na szczęście ja się tak nigdy nie przechwalałem, a przynajmniej nie pamiętam tego. Nigdy nie stać mnie było na drogie trunki, a z drugiej strony nigdy nie upadłem tak nisko, by pić co popadnie. Tego dnia, który tu chcę opisać miałem w portfelu tyle akurat, by kupić sobie wino, jakie kupuję zazwyczaj, gdy dopadnie mnie zły nastrój. I wszystko byłoby tak jak zwykle, gdyby nie to, że gdy już stałem przy ladzie sklepu monopolowego coś mnie podkusiło. Wybrałem jak się okazało wino szczególne. Czytaj dalej „Jak mnie przemieniła Święta Rodzina”

Concerto de revolutionibus – Vivace

Współczesny człowiek nie czeka na Boga. Siedzi zamknięty w swym domu-więzieniu i tępo wpatrzony w telewizor, czeka na kolejny teleturniej. Współczesny człowiek nie wychodzi do Boga. Wychodzi tylko na piwo. Współczesny człowiek nie rozmawia z Bogiem. Wrzeszczy tylko, że jakiś polityk jest złodziejem. Współczesny człowiek nie zauważa przechodzącego obok niego Boga, Bóg jednak zauważa człowieka. Nie odwraca się od niego. Szanuje jego wolną wolę, nawet wtedy, gdy prowadzi człowieka do samozagłady.
całość

Concerto de revolutionibus – Passionato

Myliłem się. Nawet już zacząłem mówić sobie, że byłem głupi i przemądrzały, ale właściwie cóż w tym, że się myliłem zaskakującego? Wszyscy śnimy swoje życie. Wobec tego mówiąc cokolwiek, mówimy to przez sen. A czyż można wierzyć w słowa człowieka mówiącego przez sen? Wyobraźmy sobie taką historię.
całość

Ja i moja

Moja przygoda z zaimkami bynajmniej nie rozpoczęła się od przeczytania „Ja” – pierwszej książki Tadeusza Niwińskiego, lecz nieco wcześniej, od obejrzenia filmu znanego, japońskiego reżysera Akiry Kurosawy. To był dziwny film, nawet jak na tak niezwykłego twórcę, jakim jest Kurosawa.
całość…

„Sekta” Księdza Proboszcza

1 Kor 12,3b

Tak — żartobliwie, a nie złośliwie — można określić naszą wspólnotę neokatechumenalną, która od półtora roku istnieje w Jadwidze. Neokatechumenat jest próbą powrotu do początku Chrześcijaństwa. Rzec można jest to „Kościół amatorski”, bo czytane Słowo boże komentują tu nie osoby mające za sobą studia z teologii, ale ludzie zwykli — prości i słabi. I rzeczywiście jesteśmy zbiorem ludzi podobnych do tych, którymi dwa tysiące lat temu otoczył się Jezus. Są wśród nas osoby już mocno doświadczone przez życie i wciąż doświadczane, są mający problemy z sobą i problemy ze swoją rodziną. Ogólnie mówiąc chyba niewielu wśród nas jest sprawiedliwych. Zdecydowanie przeważają grzesznicy, stąd też nie raz Ksiądz Proboszcz grzmi na nas swym gromkim głosem. Czytaj dalej „„Sekta” Księdza Proboszcza”

Współczesny mistyk

„A tym, którzy uwierzą, będą towarzyszyły takie znaki:
(…) będą mówić nowymi językami” (Mk 16,17)

I
Znaczenie

Pytanie od którego chcę wyjść dotyczy każdego wierzącego: co z tego, że ktoś „wierzy w Boga” skoro świadomie nie doświadcza bożego piękna w swoim własnym życiu? Przecież tak naprawdę niewiara nie polega na tym, że nie wierzy się w nic. Nie wierzyć w nic to szaleństwo. Tak zwany niewierzący wierzy zatem w chaos oraz w swoją wolę. Wierzy, że życie przypadkowo podsuwa mu różne ewentualności spośród których on wybiera. Mistyk przeciwnie – wierzy, że to Bóg z doskonałością realizuje jego życie, ponieważ dostrzega ponadludzkie piękno i mądrość swego losu. To nie on usiłuje kreować siebie i swój los, ale jego życie w przedziwny, najlepszy z możliwych sposób jakby samo się realizuje. On raczej usiłuje zapomnieć o sobie, pomniejszyć swoje „ja”. Zatem przeciętny wierzący – człowiek, który tylko „wierzy w Boga” (wierzy w to, że Bóg jest, ale nie dostrzega Go w swoim życiu) jest gdzieś pomiędzy niewierzącym a mistykiem. Tak zwana „wiara” jest często pułapką – ową „letniością” pomiędzy byciem zimnym lub gorącym. Czytaj dalej „Współczesny mistyk”

List do umierającego przyjaciela

Zasmucił mnie list, który dostałem od Ciebie. Jak każdy na taką wieść w pierwszym odruchu chciałbym stanowczo zaprzeczyć. Chciałbym napisać, że z pewnością sytuacja nie jest taka zła, że lekarze czynią dziś cuda, że nie powinieneś się poddawać, a będziesz żył jeszcze długie lata. Czy jednak ktokolwiek z nas rzeczywiście by w to uwierzył? Wydaje mi się, że będzie dla Ciebie większą pomocą, gdy napiszę Ci szczerze o tym, czego w ostatnich latach dowiedziałem się o życiu i umieraniu.
całość…