Język

Wydaje się nam, że język jest czymś uniwersalnym, bez własnego charakteru; że wystarczy coś przetłumaczyć z jednego do drugiego języka… Tak nie jest, wedle mnie. Zamiast teoretyzować dam przykład. Tam, gdzie w języku polskim mamy tylko jeden rodzaj słów: „kochać”, „miłość”, tam w języku włoskim (a więc zapewne i w łacinie) są dwa słowa: amore i … Jedno określa miłość do kogoś konkretnego, na zewnątrz (jang), drugie miłość wewnętrzną, rzec można, którą się nosi w sobie, zatem skierowaną do wewnątrz (jin). Podobnie jest ze s?owem „ja”. Jest to s?owo idealne do mówienia na zewn?trz, do komunikowania si?. Mocne mówienie „ja” ?wiadczy o zwarto?ci, pewno?ci mówi?cego. Kiedy jednak przychodzi nam my?le? o sobie, kiedy przychodzi czas na introspekcj? jest to bardzo zdradliwe s?owo. Cz?sto s?u??ce samooskar?aniu si?. Wtedy lepiej jest my?le? w formie: „mnie”, „moja osoba” po to, by stworzy? wewn?trzny dystans. Sposób w jaki mówi? Dersu – „Moja”, „Twoja”, „Jego”, „Nasza” – to pój?cie dalej w tym kierunku. To stworzenie ?wiata, w którym ka?dy ma prawo do wewn?trznej przestrzeni, a zarazem obowi?zek introspekcji. To j?zyk lepszy do kontemplacji, medytacji ni? do komunikacji. Buduj?cy w nas zupe?nie inn? map? rzeczywisto?ci, zupe?nie inny ?wiatopogl?d. to ?wiat bytów nie tylko przemieszczaj?cych si? na zewn?trz, ale te? w?druj?cych po wewn?trznej przestrzeni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *