|
|
Zapraszam do poznania ciekawego człowieka - Douglasa Hardinga oraz jego ucznia Richarda Langa, który chciałby zrobić warsztaty w Polsce. |
![]()
Mariusz Kwiatkowski:
Kim jesteś? Kim jestem?
Wedle mej osoby często, gdy ktoś zadaje nam pytanie: kim jesteś?, tak naprawdę nie odpowiadamy na pytanie kim jestem?, ale na zupełnie inne pytanie: za kogo się uważam? lub za kogo uważają mnie inni? Jest tak, bowiem mylimy dwa różne pytania: jaką gram rolę na scenie życia? z pytaniem: czym jestem w swej istocie? Pierwsze pytanie dotyczy czegoś, co można by nazwać zewnętrzną, międzyludzką tożsamością, drugie tyczy tożsamości wewnętrznej, intymnej. Nie rozróżniamy ich być może dlatego, iż mimo tego co głosi religia, którą praktykujemy nie bardzo zdajemy sobie sprawę z tego, że istnieje w nas jakaś głębia, jakaś przestrzeń. Ja oznacza dla nas po prostu ja, a świat ma tylko dwa, prozaiczne wymiary. O istnieniu w nas samych owej przestrzeni na nowo informuje nas przesłanie Douglasa Hardinga, angielskiego myśliciela i twórcy oryginalnych metod wglądu we własną naturę.
Douglas Harding w wieku 34 lat odpowiedział sobie na pytanie Who am I? - kim jestem? Odpowiedz ta odmieniła jego życie i jego sposób widzenia świata. Od tego czasu odważnie szuka sposobów na to, by i inni mogli poznać własną naturę. Próbki jego prostych metod można obejrzeć na stronie internetowej prowadzonej przez jego ucznia i kontynuatora Richarda Langa. Richard chciałby przeprowadzić jednodniowe warsztaty, jeśli uda się zebrać odpowiednią ilość chętnych osób, by pokryć koszt jego przelotu z Londynu. Jeśli więc jesteś zainteresowany proszę o kontakt. Jest też propozycja stworzenia polskojęzycznej wersji strony Douglasa Hardinga. Chętnych do przetłumaczenia zachęcam do nawiązania znajomości. ![]()
Poniższy fragment pochodzi z książki Anne Bancroft "Współcześni mistycy i mędrcy".
Douglas Harding:
Najważniejsza jest uwaga - powiedział mi.Zazwyczaj jestem bardziej lub mniej uważny w stosunku do otaczającego mnie świata - w stosunku do przedmiotów, począwszy od gwiazd, Słońca, Księżyca, chmur i wzgórz, drzew, domów, ulic samochodów i ludzi, a skończywszy na moich ramionach, nogach i tułowiu. Lecz w tym miejscu, tak blisko domu, moja uwaga nagle wyłącza się. Nie chcę wiedzieć co, jeżeli w ogóle coś, leży w samym Centrum mojego wielowarstwowego, podobnego do cebuli wszechświata. Obawiam się Miejsca, jakie zajmuję, i zdecydowany jestem go nie dostrzegać. Albo jeszcze gorzej, wmawiam sobie, że być może coś tam jest, a to coś jest tym, czego tam nie ma. Nie ufając własnym odkryciom, pozwalam każdemu, kto jest na zewnątrz, mówić mi, jak tam jest, a oni przekazują informację, iż to Miejsce, gdzie jestem, jest solidną, nieprzezroczystą, kolorową, ograniczoną, skomplikowaną bryłą lub materiałem, rodzajem kuli z mięsa i że wyglądam przez dwie małe, zrobione w niej dziurki. Zgodnym głosem wmawiało mi to od dzieciństwa tak wiele osób, wielkich i mądrych, pewnych siebie i logicznych, że nie dziwi mnie to, iż w końcu przyjąłem ich opinię, a zaniechałem poszukiwania własnej. W tym, co dotyczyło mojej Natury, zostałem przegłosowany - miliony do jednego.
Lecz jest to absurd. Tylko ja mogę powiedzieć, jak tutaj jest. Oni jedynie mogą powiedzieć, jakie wywieram na nich wrażenie. Będąc na zewnątrz mnie, znajdują się rzeczywiście w dobrym miejscu dla opisania moich różnorodnych cech zewnętrznych, ale absolutnie nie są w stanie opisać tej centralnej Rzeczywistości, z której wywodzi się ta zewnętrzność. Nikt nie zaglądał w to miejsce. Nikt oprócz mnie, ponieważ ja jestem tym najbardziej zaabsorbowany. Tutaj jestem jedynym autorytetem i tylko ja posiadam wewnętrzne informacje. Gdy w końcu ośmielę się zwrócić uwagę, spojrzeć na to, z czego patrzę, zobaczyć to, co z siebie robię z zerowej odległości i nie będę wyobrażał sobie, co inni robią ze mnie patrząc z odległości dwu metrów, to wówczas odkrywam, iż to nie ma kształtu, nie ma koloru, nie ma przezroczystości, nie ma granic, w ogóle niczego tu nie ma. Moja relacja różni się od ich relacji pod każdym względem.
Lecz oczywiście nie jest to czyste nic. Po pierwsze, jestem świadomy: ta Pustka jest w pełni obudzona na siebie jako pustą, cieszy się sobą jako nieskazitelną Jasnością. Po drugie, dlatego, że to jest niczym, jest wszystkim. Jest to Miejsce Możliwości dla świata, aby się mógł w nim dziać. Jestem przestrzenią, lecz wypełnioną przestrzenią, w której zajmuje miejsce ten tułów, te ramiona i nogi, ci ludzie, samochody, domy i tak dalej, ze wszystkimi myślami i uczuciami, jakie one budzą. Opróżniony z siebie, wypełniony jestem wszystkim. Jestem w świecie jako trzecia osoba liczby pojedynczej, świat jest we mnie w pierwszej osobie. Zobaczyć to, to żyć prostą prawdą, to być tym, kim jestem. I to wystarczy. To jest znaczenie mojego życia i ostateczna odpowiedź na moje problemy.
Mariusz Kwiatkowski:
Zatem pytanie, które ktoś nam zadaje kim jesteś? jest zupełnie różne od pytania, które sami przed sobą możemy postawić kim jestem? Zupełnie inaczej trzeba na nie poszukiwać odpowiedzi i inną odpowiedź się znajduje. Można rzec, iż pierwsza dotyczy osoby, którą jesteś lub którą wydajesz się być, druga dotyczy dokładnie Ciebie. Jeżeli poprzestajemy tylko na odpowiedzi na pierwsze pytanie, a nie stawiamy przed sobą drugiego pytania tracimy okazję na to, by dowiedzieć się czegoś, co dla naszego życia ma fundamentalne znaczenie.Zapraszam do zgłoszenia chęci zabrania udziału w warsztatach! Termin i miejsce - do ustalenia.
zał. 03/12/2002