Człowieczeństwo – ljudi

Uważamy się za ludzi. Każdy z nas myśli o sobie, że jest człowiekiem. Czy jednak jest tak rzeczywiście? Czy pomiędzy pojęciami „człowiek” i „człowieczeństwo” nie ma pewnego rozdźwięku, a nawet przeciwieństwa? Chcę dać kilka przykładów do przemyślenia na poparcie takich przypuszczeń…

1.
Gustaw Holoubek w czasie swojego spotkania z Janem Pawełem II tak pomyślał (cytuję z pamięci): „Oto ktoś, komu Bóg w swojej łaskawości pozwolił stać się człowiekiem”.

2.
Hermann Hesse we wstępie do „Demiana” napisał, że wcale w pełni ludźmi nie jesteśmy. Nie jeden z nas jest na wpół rybą czy innym zwierzem.

3.
Wstęp do „Zen w sztuce łucznictwa” napisany przez D. T. Suzuki. Adept zen poprzez praktykę buddyzmu z czasem staje się podobny do chmur, deszczu, wiatru i w końcu żyje tak samo jak wiatr, jak liść, jak drzewo…

4.
Dersu jest na drugi krańcu tej filozoficznej mikro-podróży. Dersu nazywał ludźmi i góry, i lasy, i ogień, i dzika, i słońce, i wiewiórkę… Uczłowieczył wszystko. Tylko o niektórych ludzkich ludziach mawiał: „jego zły ludzie, taki ludzie w tajdze szybko przepadnie”.

Tak to czuję: „człowieczeństwo”, „człowiek”, „ljudi” to pojęcia do których muszę dopiero dojrzeć. Stać się dobrym synem, mężem, ojcem, przyjacielem, synem bożym… I może kiedyś u schyłku swojego życia stanę się człowiekiem i usłyszę, gdy ktoś powie o mnie: „jego dobry ludzie”.