I. Ludzkość

Ci ludzie to dziwne istoty, Twoja nie uważa? – powiedział Abbott do Costello. – Ludzie są dumni ze swej pamięci i wyobraźni. To one odróżniają ich od zwierząt. Tymczasem to właśnie pamięć i wyobraźnia są źródłem ich cierpień. Pamięć dręczy ich obrazami tego, czego nie udało im się zrobić. Wyobraźnia dręczy ich obrazami tego, co mogłoby się im udać. Gdyby nie przywiązywali uwagi do pamięci i wyobraźni, skupili się tylko na świadomości wreszcie byliby spokojni. A tak dar porównywania obrazu rzeczywistości z subiektywnym obrazem, jaki mają w swych umysłach, jest ich przekleństwem.

Moja zauważyła, że oni są wiecznie niezadowoleni. Wciąż kalkulują. Nawet gdy coś im się uda to zaraz sobie pomyślą, że mogło udać się lepiej. Czyż ludzki los nie jest smutny?

Spojrzenie na Ziemię pełne troski

Tak, Moja też im współczuje – rzekł w siedmionogowym A siedmionogowy Costello. – Ale ci po prawej, ci na Wschodzie ich globu przecież mają wspaniałą drogę ucieczki z tej smutnej egzystencji. Czemu z niej nie korzystają? Jest nią droga medytacji. Droga człowieka do pełni człowieczeństwa. Pewien mistrz szkoły duchowej zwanej buddyzmem zen opowiadał o tym, jak spowolnił swoje myśli tak, iż potrafił obserwować je jak się rodzą i przechodzą przez horyzont jego umysłu. To piękna droga i szkoda, że nie ma już jej w tych tak różnych i pięknych kunsztach jak szermierka, układanie kwiatów czy łucznictwo.

Ci po lewej, na ich Zachodzie dostali inny sposób. To droga ufności w pomoc ich największego przyjaciela, Jezusa. Najpełniej odnaleźć ją można w zawierzeniu, której formę przekazano za pośrednictwem świętej Faustyny: „Jezu, ufam Tobie”. Ale równie piękna, a mało znana jest też inna, którą ogłosił ksiądz Dolindo: „Jezu, Ty się tym zajmij”. Te akty strzeliste to też duchowa sztuka łucznictwa, choć zupełnie inna. To strzelanie Panu Bogu w okno. Akty strzeliste zawsze wpadają do środka, bo dzięki ich przyjacielowi, okno nigdy nie jest zamknięte.

Czy korzystają z tej drogi?

Niestety rzadko. Są nieufni, leniwi, żyją w ciągłym pośpiechu i zamartwianiu się.

Z tej pierwszej też nie bardzo…

Przez chwilę Klaskacz i Prychacz zadumali się oboje.

DALEJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *