Cast Away – Czas pandemii Scena I

Scena I

Coral Bay, Australia, czwartek 12 marca 2020.
Mieszkanie Caroline urządzone nowocześnie.
Caroline i dr Swimmer wchodząc na scenę zaczynają rozmowę już z daleka.

Caroline: Cześć tato! Słyszałeś nowinę?
dr Swimmer: Co masz na myśli Caroline?
Caroline: Tom Hanks jest tu u nas, znaczy się gdzieś w Australii, nie napisali gdzie dokładnie… (całują się na powitanie)
dr Swimmer: Tak, kręcą film o Elvisie…
Caroline: (przerywa mu w pół słowa) Ale to nic. Hanks się zaraził koronawirusem!

dr Swimmer: On też?
Caroline: I jego żona, Rita… Rita…
dr Swimmer: (z oburzeniem) Jak możesz nie pamiętać jej nazwiska? Przecież nazywa się tak, jak piłka z filmu „Cast Away – Poza światem”.

[Fragmenty filmów są tylko uzupełnieniem tekstu i czytając wygodniej będzie je pomiąć. Jeśli jednak ktoś czytający nie zna filmu lub go już nie pamięta mogą okazać się wartościowe dla zrozumienia tekstu.]

 

Caroline: Wilson! Rita Wilson. Hanks jest pierwszym amerykańskim celebrytą zarażonym koronawirusem. Tato, boję się o jego życie.
dr Swimmer: Spokojnie! Kto jak kto, ale on na pewno z tego wyjdzie. Nie z takich opresji już wychodził. Pamiętasz jak po czterech latach uwolnił się z tej bezludnej wyspy…


(rozchodzą się, przez chwilę mówią bardziej sami do siebie)
Caroline: (powoli idzie wkoło udając że okrąża księżyc) To nic w porównaniu z tym, jak sprowadził uszkodzony Apollo 13 z orbity księżyca…
dr Swimmer: …a dodaj do tych czterech lat poza światem jeszcze rok, który spędził w hali terminalu nowojorskiego lotniska Kennedy’ego.
Caroline: (lądując) …i wylądował samolotem w rzece Hudson.
(udają walkę, strzelają do siebie, rzucają granaty, bawią się jak dzieci)
dr Swimmer: Zapomniałaś jeszcze o tym, że został porwany przez Somalijczyków.
Caroline: I walczył na froncie II wojnie światowej ratując szeregowca Ryana.
dr Swimmer: (dobiega zmęczony) Wiem, w Wietnamie uratował też porucznika Dana.
(znów razem, siadają)
Caroline: Och! Tom Hanks. Miło powspominać te jego wspaniałe filmy, ale co tam słychać na froncie walki z koronawirusem u ciebie?
dr Swimmer: Na razie to raczej front przygotowań do walki z nadchodzącym wirusem. Moją przychodnię odwiedził dziś mój stary pacjent, może go pamiętasz. Ten znawca wirusów, który wygląda jak Afrykanin…
Caroline: Pamiętam. Ten którego przywróciłeś do żywych ze śmierci klinicznej? Kiedy to było? Chyba zanim się urodziłam. Mówiłeś, że omal nie umarł wtedy z powodu zwykłego kataru.
dr Swimmer: Przyszedł do mnie nie wiedzieć czemu. Według niego świat jest jedną, bezbronną wyspą. Powiedział, że świat nie zdaje sobie z tego sprawy, ale on dobrze rozumie to, co się teraz dzieje. I że wszystkim teraz otworzą się oczy jak bardzo krucha jest ludzkość.
Caroline: Rzeczywiście dziwak. Nie jest czasem trochę… (kręcąc palcem po czole) no wiesz, trochę pomylony?
(zapada niezręczna cisza)
dr Swimmer: (jest urażony, nagle zmieniając temat) A co tam w twojej gazecie?
Caroline: Och! Dziś rano Kaszlot wezwał nas, wszystkich młodych i kazał nam napisać coś o koronawirusie. (Caroline udając, że siada za biurkiem) Tym swoim obślizgłym głosem powiedział: (zmieniając głos) „Wasz sąd ostateczny jest bliski! Za pierwszy pozytyw bakcyla w stanie daję biurko, ale za kalkę zsyłam do skrobania nekrologów, a mam nadzieję będzie co robić. Leniwce idą na drzewo. Czas apokalipsy nastał!”
dr Swimmer: Jeśli dobrze zrozumiałem musisz do jutra napisać coś oryginalnego o tym wirusie, bo inaczej redaktor naczelny nie przedłuży ci umowy o pracę, gdy twój okres próbny się skończy.
Caroline: On już się kończy! Nie cierpię tego parszywego spaślaka. On jest gotów dla zwiększenia nakładu przesłać kurierem wirusa z Chin i w sprayu rozpylać go po mieście. (biega i „rozpyla”)
dr Swimmer: Nie przesadzaj. Kto by wtedy kupował gazety skoro wszyscy siedzieliby w domach? Może po prostu boi się o przyszłość gazety.
Caroline: (siada zmęczona i zniechęcona) Jak zwykle masz rację tato.
dr Swimmer: I co, zamierzasz chodzić po naszych sąsiadach w poszukiwaniu pierwszego przypadku koronawirusa w Coral Bay?
Caroline: Nie, nie mogę.
dr Swimmer: Dlaczego?
Caroline: Powodów są tysiące. Po pierwsze nie mamy termometru.
dr Swimmer: Wystarczy, nie musisz podawać innych. Lekarz, który nie ma w domu termometru – tego mogłem się po sobie spodziewać. Czy mogę ci jakoś pomóc?
Caroline: (zamyślona w milczeniu patrzy na niego jakby niedosłyszała) Ach, standardowe ojcowskie pytanie! Nie, nie. Jeśli byłbyś ordynatorem na zakaźnym to może bym miała szansę na zatrudnienie a tak – jestem bez szans. Wywalą mnie z gazety.
dr Swimmer: (obraża się) Przepraszam córeczko, że jestem tylko zwykłym lekarzem rodzinnym pierwszego kontaktu.
Caroline: Nie obrażaj się. Sam widzisz, że masz ciekawą pracę. Choćby ten twój nawiedzony przez wirusy pacjent. Ale to przecież wirusolog amator. Czym on się naprawdę zajmuje?
dr Swimmer: Mówiłem ci przecież, że sprzedaje łuki. (imitując napinanie łuku) On robi łuki i dzidy jakie wykonywano w górnej epoce kamienia łupanego i sprzedaje je przez internet na cały świat?
Caroline: Łał! Niezły przeskok cywilizacyjny chyba o dziesiątki tysięcy lat.
dr Swimmer: Podobno uczy też medytacji w sztuce łucznictwa.
Caroline: Ale nie jest aborygenem? Wiesz, że ich nie cierpię – tej ich przemądrzałej, zagadkowej gadki. Skąd on pochodzi?
dr Swimmer: Pewnie z jakiejś wyspy, bo o wyspach wie wszystko. Ale z której? To jego tajemnica. Sam jestem ciekawy.
Caroline: Może wystarczy go zapytać?
dr Swimmer: Ach, te twoje pokolenie internetu! Dla was wszystko jest takie proste. Klik i jest odpowiedź.
Caroline: A jak…
dr Swimmer: (zaczyna pół żartem, pół serio) Skoro tak to zrób z nim wywiad. (podoba mu się jego pomysł) Ja nie mam czasu z nim przeprowadzić dłuższej rozmowy w przychodni, ale ty możesz. On ucieszy się, wygada, a ty zdobędziesz praktykę.
Caroline: (nie wydaje się przekonana do tego pomysłu)
dr Swimmer: (jest dumny z siebie, że sprostał problemowi) Zadzwonię i umówię was w jakimś miłym, ustronnym miejscu. (obejmuje Caroline i ściska na pożegnanie)

Scena II

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *